wtorek, 24 listopada 2015

Sally Hansen 575 Red Handed


Szukałam pięknego czerwonego (bordowego) odcienia, który pokazałby kobiecość i pasował do mojej złotej sukienki i krawatu mojego mężczyzny. Znalazłam piękny odcień (575 Red Handed) pomalowałam i zrobiłam WOW. Kolor piękny, lakier błyszczał, szybko wyschnął. Pomyślałam "będzie szał". 
No to się myliłam... 
Tego samego dnia pojechałam na basen i po 10 minutach w wodzie zauważyłam, że nie mam lakieru na jednym paznokciu! Tak zszedł mi cały tak jakbym zapomniała w ogóle pomalować! Pływałam dalej a do domu wróciłam praktycznie bez lakieru. Pomyślałam, że może woda z chlorem tak działa, następnego dnia pomalowałam jeszcze raz. Lakier przetrwał aż jedną noc. Nie moczyłam w wodzie, nie robiłam nic co mogłoby pomóc w "zejściu", nawet płatami. 

Dodatkowo zauważyłam, że sprawił, że moje paznokcie stały się słabsze i zaczęły się łamać (nawet, gdy sprawił już, że więcej paznokcia nie da się złamać to zaszokował mnie, bo jeszcze się dało)




Cena 40zł/8funtów za taką jakoś wydaje się być kpiną. Strata pieniędzy, a jedyne co mogę z Nim zrobić to chyba tylko wyrzucić do kosza.

Moim zdaniem nie zasługuje nawet na najniższą z ocen. Mam jeszcze odżywkę i aż boję się jej użyć.

4 komentarze:

  1. Ja zawsze z SH byłam zadowolona, a na pewno nie malowałaś na tłustą płytkę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na poczatku byc moze taka byla, ale drugi raz malowalam tuz po zmyciu poprzednich resztek, zmywacz do paznokci dziala odtluszczajaco, prawda?

      Usuń
    2. Tak, więc pewnie trafił Ci się kiepski egzemplarz

      Usuń
  2. szkoda,że się nie sprawdził. ale sam kolor ładny:)

    OdpowiedzUsuń