Może daleko mi do bycia fit, i może daleko mi do tego by opowiadać co się powinno, a co nie, ale czuję się genialnie, gdy idę na siłownie (nieregularnie, ale teraz przynajmniej wiem do czego służy jakie urządzenie) i gdy za każdym razem czuję, że mój organizm może z siebie więcej dać, że ja mogę z siebie więcej dać, że zamiast umierania po 10 minutach na cross trainer, potrafię wytrzymać 15 i wtedy zaczynam czuć zmęczenie, że potrafię przezwyciężyć siebie i zrobić kolejne ileś tam minut więcej, że zamiast zrobić 20 brzuszków skośnych potrafię zrobić 40. I choć są to małe zmiany, wiem, że to prowadzi do czegoś dobrego.
Moje ćwiczenia nie są regularne. Jak przychodzę z pracy i wiem, że muszę rano wstać, by wstać kolejne kilka godzin na nogach to nie mam siły, więc nie idę, ale jak mam wolne to nagle mam w sobie energię, by zebrać swoje poślady i coś z nimi zrobić!
Wiecie co mi daje tyle siły? Jakieś tam marne moje małe sukcesy w kolejnych wysiłkach też, ale niesamowite jest jak idę z D. i każdy sobie stawia wyzwania! Jak chcę (próbuję być równo z Nim, by pokazać, że dam radę, że nie jestem zwyczajny cienias!) I jak widzę te wszystkie dziewczyny, które mają niesamowite figury i wykonują ćwiczenia... Patrzę i myślę sobie, że ja kiedyś też będę podnosiła ciężary trzymając je na linii bioder i że kiedyś będę miała figurę jak Kendall Jenner dla udowodnienia, że umiem, dla wszystkich, dla Niego i przede wszystkim dla siebie. Żeby pokazać, że osoba z cukrzycą wcale nie musi ważyć 100 kg tak jak to jest powszechnie uważanie.
I żeby znowu mieścić się w rozmiar 36.
Powinniśmy się edukować na ten temat. Praca i obserwacja dały mi pogląd jak dzieci są odżywiane przez rodziców i to takie podstawy sprawiają jak odżywiamy się później. Kiedy rodzic przychodzi po chleb, a kupuje cały koszyk słodyczy dla dziecka i zapomina w końcu o tym co miał kupić, a dziecko już wygląda jak te małe grubiutkie chińczyki z demotywatorów, które wpieprzają MC Donald (pewnie kojarzycie o co mi chodzi) to już jest coś nie tak. Nie dajmy się zwariować.
Uciekam na zieloną herbatkę! (PS. w diecie dobra jest też czerwona :))
Ja też uwielbiam chodzić na siłownię! :)
OdpowiedzUsuń