wtorek, 10 grudnia 2013

What now?

Nie będę dzisiaj niczym specjalnym błyskać...
Cieszę się, że już tylko trochę ponad tydzień do świąt, będą to moje pierwsze święta poza domem, ale wiem, że będą w pewnym rodzaju... Może nie magiczne, ale inne niż zawsze... W pewnym sensie wkraczam w dorosłe życie, kończę szkołę, muszę myśleć co będę robić, gdzie pracować, być odpowiedzialną za siebie, być może niedługo się ustatkować, więc dlaczego to takie dziwne, że będę bez rodziców?  Może dlatego, że zaczynam sobie zdawać z tego wszystkiego sprawę, z tego jak moje marzenia i wyobrażenia się spełniają, może po prostu boję się, że sobie nie poradzę? Staram się wymyślać co się da, by tylko zostać w Polsce, jednak jest tu ciężko, a gdy wszystko zaczyna być bliżej końca szkoły.

Chyba nie jestem dostatecznie dorosła na podejmowanie decyzji.


Miejsce, które jest dla mnie tak ciekawe, tak atrakcyjne a jednocześnie wzbudza we mnie tyle strachu :) Uciekam się pouczyć, miłego wieczoru :)

7 komentarzy:

  1. Ja też zawsze mówię ,że chce na studia iść na studia do stolicy, ale im bliżej tego , tym bardziej szkoda mi zostawić tego co mam tutaj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że mimo strachu trzeba próbować, zawsze to coś nowego, a strach w końcu odejdzie :) (sama jeszcze muszę sobie to przyswoić :D)

      Usuń
  2. Ja bardzo bym chciała studiować w Hiszpanii albo gdzieś właśnie w Londynie. Jednak mam jeszcze przed sobą wiele lat i moje upodobania mogą się zmienić. :)

    http://soylena.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze sądzę, że warto dążyć do marzeń,mimo strachu, szczególnie jak masz dużo czasu to szkolić języki bo to podstawa ! :)

      Usuń