sobota, 8 marca 2014

Hard days

Cześć!
Dawno się nie odzywałam, w mojej głowie było tyle zawirowań, że już nie byłam w stanie nic napisać, każde słowo byłoby oznaką marudzenia, smutku, nerwów, czy też innych negatywnych emocji... Więc po co?

Ostatnio cały tydzień spędziłam w Szczecinie i pomimo tego, że wyjazd nie należał do najszczęśliwszych (powód wyjazdu) i wszystko wydarzyło się tak szybko, ten czas był dla mnie bardzo przyjemny... Odpoczęłam, nabrałam sił, których było mi potrzeba, dowiedziałam się komu tak na prawdę na mnie zależy...
Wiecie jak to jest kiedy wszystko zaczyna się na raz walić? Przyjaźń, związek, przy okazji relacje z rodzicami (buczałam na każdego, kto do mnie podszedł)? Myślę, że to było najgorsze... I mimo, że na część sobie zasłużyłam, wydaje mi się, że część była bezpodstawna... Dużo jeszcze rozwiązywania problemów przede mną, jednak czasami mam ochotę olać wszystko i niech się dzieje, co chce...
Jak powinno się postępować kiedy rozum mówi jedno, a serce co innego?


Trzeba czerpać radość z życia i nie poddawać się! :)


2 komentarze: